niedziela, 22 marca 2020

Najlepsza dziewczyna na świecie

Choć od tamtego wydarzenia minęło sporo czasu, Milena wciąż je pamiętała. Wiele razy zastanawiała się dlaczego ludzie, których kochamy potrafią nas najmocniej zranić? I co sprawia, że wybaczamy im po raz drugi, trzeci, setny? Bo oczywiście wybaczyła mu tamto zachowanie nad jeziorem, kiedy zostawił ją zupełnie samą. Co miała zrobić? Musiała wybaczyć. Ludziom należy wybaczać. Najbliższym tym bardziej. A że miał chwilę zwątpienia? Wszyscy wątpią. We wszystko. On też miał do tego prawo.
Tylko czy pod tym wszystkim na pewno kryje się miłość? Czym właściwie jest ta miłość? Czy to ona sprawia, że ludzie śmieją się w głos, choć wewnątrz płaczą z rozpaczy? Czy to nie za sprawą miłości ludzie popełniają samobójstwa? Ona ani myśli tego robić. Ma jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Przede wszystkim musi dbać o dobre relacje w związku. To przecież podstawa!
Brzęk otwieranego zamka w drzwiach wyrwał dziewczynę z zamyślenia. Mateusz wrócił.
- Cześć! – usłyszała od progu. – W pracy nie było tak źle jak myślałem. Zawiesił się system. Drobna usterka, ale sprawnie poszło. Co robiłaś? Czekaj, niech zgadnę. Sprzątałaś! Wiem, bo nie widzę swoich skarpetek. Ładnie.
- Dzięki. Trzeba było już tu zrobić porządek. Dzwoniła też Basia. Pozdrawia cię.
- O, miło z jej strony. Basia jest spoko. Co tam u niej? A tak w ogóle mamy coś słodkiego? Może wypijemy kawę?
- Pewnie! Ciastka leżą w szafce. Zaparzę wodę.
Mateusz zjadł parę ciastek po czym usiadł przed komputerem. Robił tak zawsze, gdy zjawiał się w domu. Komputer musiał być uruchamiany od razu po jego powrocie.
- Pamiętasz jak siedziałam z tobą i pomagałam ci przy pisaniu wypracowania na maturę z polskiego? – postawiła kawy na blacie i usiadła obok. – Żaliłeś się swojej mamie, że na ciebie krzyczę. Byłeś strasznie oporny w nauce. Twoja mama nie dość, że pochwalała moje krzyki to na dodatek przygotowywała dla nas całą górę kanapek. Były pyszne!
- Pamiętam. Własna matka przeciwko mnie. Ale fajnie było. Dzięki tobie zdałem. Pracowaliśmy na tym samym sprzęcie. – starł kurz z czarnego monitora. – Wciąż działa idealnie.
- Nie było łatwo, bo wybrałeś temat z lekturami, których nie lubiłam. „Dziady” zawsze mnie przerażały. Dlaczego akurat one?! Całe szczęście, że miałam dobre notatki. I własne książki z opracowaniami. Mega pomogły!
- Wiesz, że lektury mogły być inne?
- Wiem, ale łatwiej pisać o czymś co się już czytało, niż szukać i na siłę wyciągać motywy z nieznanych książek.
- Skoro tak twierdzisz… Ja się nie znam. Ilość książek, które w życiu przeczytałem można zliczyć na palcach jednej ręki. Zabawne, że ty tak lubisz czytać a mnie do książek w ogóle nie ciągnie – Milena zawsze trochę żałowała, że nie rozmawiają ze sobą na temat poezji, które jej często wpadały w ręce. On nie lubił czytać i w ogóle nie robił tego. Pamiętała jak raz, jeszcze w szkole postanowił przeczytać „Kamienie na szaniec”. Bo temat wojenny, o chłopakach z charakterem. I faktycznie przeczytał całą, od deski do deski. Potem standardowo trzeba było zaliczyć kartkówkę ze znajomości lektury i choć odpowiedział na wszystkie pytania, to w jednym zapomniał czegoś dodać, w drugim pomylił fakty i ostatecznie otrzymał dopuszczający wraz z komentarzem nauczycielki „Zacznij czytać lektury, nie streszczenia.” Od tamtej pory wszelki zapał do książek zgasł w nim na stałe. Jeśli jakaś powieść nie została sfilmowana bądź nie miała opracowanego streszczenia w internecie, nie znał jej. Tematem książek Milena zajmowała się więc na spotkaniach z koleżankami. Z Baśką na przykład potrafiły omówić najnowszą powieść w najdrobniejszych szczegółach.
- Swoją drogą ciekawe, czy masz jeszcze gdzieś to wypracowanie maturalne, które stworzyliśmy?
- Nie wiem. Możliwe, że je usunąłem kiedy robiłem porządki na dysku. Potrzebne ci?
- Nie, tak tylko pytam. Z ciekawości. Do dziś się zastanawiam jak to możliwe, że na teście pisemnym też pojawiły się wtedy „Dziady”.
- No chyba tylko dlatego zdałem. Nigdy nie zapomnę jaki byłem mokry z nerwów. Moi rodzice tak samo. Tata zawiózł mnie samochodem aż pod same drzwi szkoły, żebym się nie spóźnił!
- Haha pamiętam! Bali się też awarii tramwajów.
- Albo strajków ulicznych.
- Albo trzęsienia ziemi.
- Albo huraganu.
- Albo wybuchu wulkanu!
- Gdzie ty masz tu wulkan?!
- W twojej głowie! Kto wie co by ci tam tego dnia odstrzeliło z nerwów?
- Bardzo śmieszne. Byłem niezwykle opanowany. Tylko trochę mokry. Miałem jeden cel. Zdać. I zdałem.
- A teraz jaki masz cel?
- Teraz? Teraz chcę pograć i trochę się rozerwać.
- Typowe – pomyślała, ale nic nie powiedziała. Ukradkiem zerknęła na leżący nieopodal telefon. Nieodebrana wiadomość. Od Pameli. „Kolejna randka. Kolejna porażka. Znowu….” Milena nie zastanawiała się długo. Odpisała od razu „Gdzie jesteś? Zaraz będę.”
- Mateusz, zbieram się. Pamela miała nieudaną randkę. – spojrzała w jego stronę.
- Znowu? Co tym razem?
- Nie wiem, pójdę się dowiedzieć. Mam nadzieję, że nic złego się jej nie stało.
- Idź. Ja sobie pogram na kompie.
Milena szła pospiesznie próbując nie poślizgnąć się na zamarzniętym chodniku. Porywisty wiatr kuł ją w oczy. Wiedziała jak wiele serca przyjaciółka wkłada w spotkania z chłopakami. Każda nowa randka była dla niej prawdziwym wyzwaniem. Na każdą z nich musiała być perfekcyjnie umalowana, ubrana i przygotowywana. Przed każdym spotkaniem robiła skrupulatne notatki i przypominała sobie najważniejsze informacje dotyczące danego chłopaka. Wszystko po to, żeby się nie pomylić, żeby wypaść najlepiej, być najlepszą wersją siebie. Znowu. I znowu. Wciąż to samo. Od nowa. Tym razem Milena miała obawy, że kolejnego razu już nie będzie. Skrycie wierzyła, że się jednak myli.
Zastała przyjaciółkę w jej własnym mieszkaniu. Siedziała na kanapie przykryta kocem w wełnianych skarpetach i ogromnym kubkiem gorącej czekolady. Na kubku wyryto napis Najfajniejsza dziewczyna na świecie. Sprezentowała go jej kiedyś osobiście. Szkoda, że zapomniała z jakiej okazji.
- Dzień dobry najfajniejsza dziewczyno! – powitała Pamelę od progu.
- Niezła ironia, co? – uśmiechnęła się smutno. – Ile jeszcze? Powiedz mi. Ja już powoli mam dość.
- Co się stało? – Milena usiadła na kanapie obok Pameli.
- Miałam dziś randkę z tym Damianem. Wiesz, blondyn ze Starołęki. Umówiliśmy się w galerii handlowej. Tam gdzie jest ta pyszna kawiarnia. Nie będę przecież w taki mróz latała po dworze! Zresztą teraz szybko się ściemnia, więc wolałam nie ryzykować… Przyszłam na czas. W samo południe. Trochę się bałam, więc stanęłam gdzieś z boku, gdzie był dobry punkt obserwacyjny. Chciałam go najpierw zobaczyć z daleka, żeby w razie potrzeby móc szybko zwiać. Plan idealny. Szkoda tylko, że zapomniałam o jednej ważnej rzeczy.
- Jakiej?
- O telefonie! Zapomniałam wyciszyć telefon, a podałam mu mój numer, abyśmy od razu mogli się odnaleźć.
- Trochę ryzykowne. Nie znasz go, a podałaś mu swój numer?
- Tak, ale mniejsza o to. Wyobraź sobie, że stoję sobie nieopodal tej kawiarni i nagle dzwoni mój telefon. Wyciągam go z torebki, odbieram, odzywam się, a w słuchawce słyszę kolesia stojącego tuż za mną!
- O rany! No i co dalej?!
- Odwróciłam się i od razu tego pożałowałam. Miał chyba ze czterdzieści lat! Na dodatek był gruby!
- Poważnie?! Pokaż no te jego zdjęcia z internetu.
Dziewczynom ukazała się roześmiana twarz blondyna w ciemnych okularach. Tylko w okularach. I tylko twarz. Wszystko jasne.
- Osz cholera. Po tylu spotkaniach mogłyśmy to przewidzieć. Sorki, chyba nie przyjrzałam się zbyt dokładanie gdy pokazałaś te fotki ostatnio.
- Daj spokój, ja też o niczym nie pomyślałam. Głupia jestem i tyle. Kto by chciał taką naiwną jak ja?
- Przestań, jestem pewna, że w końcu ktoś się znajdzie. Mateusz też cię lubi.
- I co z tego? Zresztą nieważne Nie chce mi się o tym gadać.
- Mów! Co zrobiłaś, jak go zobaczyłaś?
- Przeprosiłam, powiedziałam że muszę już iść i uciekłam. Podłe, ale co miałam zrobić? Co Ty byś zrobiła na moim miejscu?
- Nie wiem. – szczerze przyznała Milena. – Napisał coś jeszcze?
- Że jestem głupia, że zachowałam się nieodpowiedzialnie i nie wie czemu zmarnował czas na kogoś takiego jak ja.
- Dureń. Nawet cię nie poznał a już ochrzania? Żałosny koleś. Nawet bym się takim nie przejmowała.
- Nie przejmuję się nim. Przejmuję się sobą. Bo przyciągam tylko takich idiotów.
- Nie. Po prostu nie weryfikujesz ich dokładniej.
- A ty zweryfikowałaś już kiedy te zaręczyny?
- Nie… - Milena odwróciła wzrok. Nie miała ochoty o tym rozmawiać. To był jej problem i jej sprawa. Chociaż z drugiej strony jak Pameli nie powie to komu?
- No widzisz, chyba z każdą z nas jest coś nie tak. – uśmiechnęła się smutno Pamela. – Ale wiesz co? Powiem ci w tajemnicy, że on do mnie pisał ostatnio.
- Kto? Mateusz?!
- Tak.
- I dopiero teraz mi to mówisz?! Co chciał?! Mów!
- Spokojnie! Nie do końca wiem jak to powiedzieć…
- Wprost! Dawaj! Dłużej nie wytrzymam!
Jednak po tym co usłyszała żałowała, że nie wytrzymała jednak trochę dłużej….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz